Tym przewrotnym tytułem rozpoczynam artykuł, który piszę 3 maja 2020 roku, a zatem dokładnie w 102. rocznicę urodzin mojej prababki po mieczu i w 229. rocznicę Konstytucji 3 maja. Dziś podzielę się z Wami moim doświadczeniami i przemyśleniami dotyczącymi zależności pomiędzy poszukiwaniami genealogicznymi a procesami powrotu do zdrowia na różnych poziomach.

3 maja 1918  roku to chyba jedna z najbardziej patriotycznych dat urodzin, hybrydyczna i przywodząca na myśl wolność, samostanowienie, ustalanie praw, nowoczesność, odzyskanie tożsamości i niepodległość. Rok później, 29 kwietnia 1919 roku Sejm Ustawodawczy uczynił 3 maja dniem świętowania konstytucji odrodzonego państwa polskiego, przywrócono je po PRLu w kwietniu 1990 roku. Tymczasem ja dużą część swojej energii życiowej spożytkowałam i wciąż pożytkuję na badanie esencji polskości jako cracovianistka, w tym na pisanie na ten temat książek. Mam poczucie, że historia mojej rodziny trochę mi to objaśni (bo moja karma zdecydowanie mi to objaśnia :)). Być może i Tobie taka wiedza pomogłaby zrozumieć, dlaczego wybrałeś/aś taką, a nie inną profesję? Jeśli jesteś na rozdrożu, bo stara droga się skończyła, zadaj sobie pytanie: czego chce ode mnie mój ród? I rozpoznaj, czy to nadal jest Twoje!

Prababcia Stefa <3

 

Wiele podejść terapeutyczno-energetycznych pracuje w temacie przodków. Należą do nich m.in. terapie Totalnej Biologii, Recall Healing czy Ustawienia Hellingerowskie. Czasem, a nawet często, technologie te trzeba połączyć z pracą z ciałem / energią w ciele, by możliwe było uwolnienie się od rodowego schematu. Niekiedy informacje, których nie mamy wydają się niemożliwe do zdobycia, bo rodzina nie chce z sobą rozmawiać, przyznać się do czegoś, co później znajduje swoją biologiczną realizację (np. w postaci chorób lub tworzenia toksycznych relacji), albo też członkowie rodziny już nie żyją. Wtedy możemy skorzystać z technik medytacyjno-energetycznych, różnego typu wejść w pole eteryczne, czyli do tzw. Kronik Akaszy itd. (wiele osób u mnie na bioterapii otrzymało tędy swoje odpowiedzi). Niektórzy jednak mają silną potrzebę sprawdzenia pewnych informacji, odnalezienia potwierdzenia czy spotkania kogoś, o kim do tej pory nie miało pojęcia (np. swojego rodzeństwa). Takie możliwości daje nam właśnie genealogia. Takie i znacznie więcej. Napiszę więc co nieco o korzyściach z takich poszukiwań.

Jakie korzyści płyną z poszukiwania przodków?

  • Uziemienie.

Ten punkt dotyczy przede wszystkim osób, które czują się oderwane od swoich korzeni, nie mają kontaktu z rodziną, nie znają swojej rodziny lub też rodzina jest podzielona, skłócona etc. Poszukiwanie i odnajdywanie przodków, nawet tych, których już dawno tu nie ma w tej formie, może mocno uziemić i dać poczucie połączenia z informacją, która – zapisana w kościach – obecnie przesiąka żywioł ziemi.

  • Lek na samotność, czyli wsparcie dla serca.

Odnajdywanie miejsc pochówku również może mieć kojący wymiar, pomóc odnaleźć poczucie przynależności, połączenia z czymś większym. Doświadczenie to znakomicie wpływa na serce i jego równowagę, szczególnie gdy odnajdujemy miejsce spoczynku przodków, którzy na poziomie serca i genów (czyli w tej samej linii w magic boxie, a zatem urodzeni w tej samej kolejności) są nam szczególnie bliscy. W większości wypadków nawet nie trzeba tego sprawdzać – intuicyjnie czujemy to, będąc na miejscu.

  • Wiedza o nas samych.

Odnajdywanie informacji na temat rodu może wiele powiedzieć nam o nas samych: o tym, z kim się wiążemy, o naszej drodze zawodowej, upodobaniach, zainteresowaniach, wyglądzie, historii chorób. Niekiedy informacje te są wstrząsające. W tym miejscu przychodzi mi do głowy pewna opowieść, którą jako nastolatka przeczytałam w książce Karen Kingston o feng shui. To historia o człowieku, który robił świnie:

      Znam pewnego człowieka, który robił świnie. Zaczęło się to tak: jego matka pewnego dnia przyniosła do domu gipsową świnkę z jakiejś wyprzedaży. Świnka spodobała mu się do tego stopnia, że zrobił formę i zaczął odlewać jej kopie. Wkrótce przeszedł na produkcję malowanych porcelanowych świnek. Potem ktoś zaproponował, że mógłby dodać im skrzydła, to będzie ciekawiej, i w ten sposób powstała latająca świnka [and pigs can fly]. Jej twórca otworzył stragan w eleganckiej handlowej dzielnicy Londynu Covent Garden i sprzedawał całymi tysiącami świnki różnej wielkości, stojące albo do powieszenia na ścianie. Na święta Bożego Narodzenia opracował specjalny model śpiącej świnki. Gdy zastanawiał się nad tym wszystkim, cały czas miał poczucie, że w jego pracy jest jakiś ukryty sens, jakiś powód, dla którego tak bardzo mu na tym zależało, ale odkrył go dopiero po szesnastu latach, gdy dowiedział się, skąd u niego takie upodobanie do świń. Otóż jego dziadek ze strony matki i obaj pradziadkowie po kądzieli byli masarzami! Nasz artysta ocenia, że wyprodukował mniej więcej trzydzieści dwa tysiące świnek, co mniej więcej odpowiada liczbie świń, które jego przodkowie zabili w przeszłości. Wyrównawszy karmiczny dług, zamknął stragan i ruszył ku nowym wyzwaniom – jest teraz masażystą shiatsu[1].

Podobnie przypomina mi się historia rodziny mojej znajomej. W ramach poszukiwań genealogicznych pewien odłam rodziny mieszkający od dziesięcioleci w USA postanowił odnaleźć swoje europejskie korzenie (w Polsce, we Włoszech). Gdy doszło do spotkania dwóch dalekich kuzynów, cała rodzina doznała szoku. Gdy Włoch otworzył drzwi swojemu kuzynowi z Ameryki, obaj zaniemówili i osłupieli. Okazało się, że każdy miał wrażenie, że stoi przed swoim lustrem. Wyglądali po prostu identycznie, niczym sklonowani! Mi z kolei udało się odnaleźć wizualną miniaturę mojego ojca 🙂

  • Uzdrawianie przez świadomość.

Jak głoszą takie metody jak Totalna Biologia czy Recall Healing, możesz doświadczyć uzdrowienia poprzez uświadomienie sobie powodu konfliktu, często emocjonalnego, niekiedy powstałego na kanwie nieuświadomionych przekazów rodowych. Oczywiście wiele osób doświadcza uzdrowienia poprzez świadomość, jednak nie jest to regułą, i – tak jak wspomniałam powyżej – bywa niekiedy bazą do dalszej pracy. Bardzo często sama informacja nie wystarcza i wtedy trzeba nad uwolnieniem od programu rodowego nieco popracować 🙂 Dlatego jeśli coś sobie uświadomiłaś/eś i nie udało Ci się powrócić do zdrowia, to głowa do góry –  tzn. że masz w tym zakresie jeszcze coś do zrobienia, zrozumienia, przepracowania, oddania, puszczenia, by przejść na wyższy poziom świadomości 🙂 Poszukuj swoich rozwiązań i zmieniaj jakość życia!

  • Możliwość pracy energetycznej z przodkami – czyszczenie karmy rodowej, a zatem własnej. Możliwość przerwania pętli powtarzających się losów.

Jest bardzo wiele sposobów na to, by próbować przerwać cykl powtórzeń w rodzinie, czyli wyczyścić informację zapisaną w naszych genach, ciałach i umysłach. Warto jednak wiedzieć, co od kogo wzięliśmy, za kim powtarzamy. Oczywiście warto wiedzieć wtedy, gdy mamy taką potrzebę na poziomie duszy. Niekiedy w procesach energetycznych czyści się karmę rodową. Moje doświadczenie w pracy energetycznej do tej pory pokazuje, że przychodzą informacje nawet z XVI czy XVII wieku – tyle czasu (a nawet dłużej) potrafimy przenosić nierozwiązany konflikt. Otrzymany przekaz przychodzi niekiedy od dalekiego przodka o obco brzmiącym imieniu, z innego kraju, z innych czasów. Niesamowite jest to uczucie, gdy później genealogia potwierdza jego istnienie <3

Historia pewnego zęba, czyli badania genealogiczne a proces zdrowienia

Gdy w zeszłym roku zaczęłam nieśmiało poszukiwać swoich przodków, odczułam dużą zmianę na poziomie zdrowia psychofizycznego. Gdy na wałbrzyskim Starym Zdroju odnalazłam grób prababki, szczęśliwie ocalały, znacząco poprawił się stan zdrowia mojego serca razem z uczuciami radości i przynależności, które mnie zalały. Jednak od dłuższego czasu wiedziałam, że potrzebuję się dowiedzieć co stało się z pradziadkiem, który nie powrócił z II wojny światowej i który – jak przypuszczała rodzina – emigrował i się ukrył. Jedno z czytań Akaszy potwierdziło te domniemania, co spowodowało u mnie gwałtowną złość, tak jakby cała moja rodzina chciała wylać swój żal i gniew na niego z powodu porzucenia i nie dania znaku życia. Słowa: „jak mogłeś!” krzyczały we mnie, co wydało mi się zupełnie nie moje – nigdy nie czułam nic więcej poza bezwarunkową miłością w jego stronę, a tu takie coś! To było niesamowite doznanie, szczególnie, że ten typ reakcji na takie sprawy zupełnie nie pasował do moich własnych emocji. I teraz najlepsze! Postanowiłam oczywiście sprawdzić jego losy w genealogii, zrobić wszystko, co będzie możliwe na poziomie poszukiwań w materii. I gdy tylko wyszłam z poczty po wysłaniu wniosku, który otwierał te poszukiwania, poczułam gwałtowny ból zęba i nerwów przy twarzy. Ząb ten odkąd pamiętam, był całkowicie obrócony bokiem, koroną do zewnętrznej strony jamy ustnej. Nigdy mi to nie przeszkadzało, właściwie nie zajmowałam się tym. Tymczasem ból ten przypomniał mi o nim bardzo gwałtownie, wiedziałam, że jak tylko wrócę, muszę się zmierzyć z tą informacją od zęba. W drodze powrotnej zaczęłam nawet rozważać przyszłe noszenie aparatu… Weszłam do domu, ból niemal ustał. Zajrzałam do jamy ustnej, a tam… ząb, który zawsze był ustawiony bokiem, wyprostował się! Skierował swoją koronę w dół! Jeszcze nie idealnie, ale na tyle znacząco, że nie da się tego zbagatelizować. Co symbolizuje ów ząb? Oczywiście linię dziadka od strony ojca, archetyp ojca nad ojcami i tajemnicę rodu po tej stronie 🙂 Ale to musiałam sobie sprawdzić! Tym samym czuję się zachęcona do prowadzenia dalszych badań.

A Ty?

Jakie masz doświadczenia z poszukiwaniem swoich korzeni i poszukiwaniem historii rodzinnych? Daj znać w komentarzu 🙂

 

[1] K. Kingston, Feng shui. Jak pozbyć się bałaganu ze swojego życia, Warszawa 1999, s. 68–69.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz używać tagów i atrybutów HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>